książka magnetyczna dla dzieci

Książka magnetyczna firmy Sevi to kolejna z serii zabawek edukacyjnych, a więc łączy to, co lubię najbardziej – zabawę i naukę. Zabawka wykonana jest z wielowarstwowej powleczonej tektury, co jest plusem  – jeśli chodzi o jej trwałość. Wszystkie elementy zabawki są wykonane bardzo starannie, są kolorowe, ładnie poprzycinane – gra robi wrażenie po odpakowaniu. Różne wersje tej gry zawierają różną ilość magnesów o różnych kształtach. Są też 4 plansze do układania z każdej strony książki z tablicą magnetyczną.

Jak się bawić?

Przetestowałam i wykorzystuje w pracy dwie części: Twarze oraz Wiosna, lato, jesień, zima. Dostępne w sklepach internetowych są jeszcze dwie inne części: Cyrk, Moda. Proszę moich przedszkolaków o wymienienie pór roku, jakie znają, a następnie zaczynam zabawę od ich ulubionej pory roku. Wtedy rozmawiamy na temat przyczyn takich wyborów
i uzupełniamy planszę odpowiednimi magnesami. Czasami dyskutujemy i pertraktujemy, co powinno się znaleźć przy danej porze roku – szczególnie, jeśli chodzi o ubiór chłopca przedstawionego na planszach. Zabawa jest przednia i musicie mi Państwo uwierzyć na słowo. Jeśli błysk w oku i „wow!” – na widok gry jest wystarczającym powodem do nabycia tej zabawki – to polecam serdecznie.sevi 2

Plusy logopedyczne:

– poszerzanie słownictwa związanego z porami roku,

– nazywanie poszczególnych przeczepianych elementów,

– opisywanie stworzonych obrazów,

– nazywanie części ciała (szczególnie twarzy – nawet tych mniej popularnych  brwi, rzęs, powiek),

– orientacja w schemacie ciała.

sevi

Jesteś wyjątkowy. Jesteś ważny. Jesteś mądry.

Skąd mam wiedzieć, że jestem mądra, wyjątkowa, ważna, że dam sobie radę?

Samo się nie zrobi.

Potwierdziły się na majowej konferencji logopedycznej moje obserwacje. Maria Foryś, prezentowała tam na sesji posterowej swój Punkt Konsultacyjny Ucznia Zdolnego „Podwójnie wyjątkowego” oraz główne idee przyświecające temu projektowi.

„Podwójnie wyjątkowi” – to teraz absolutnie aktualne określenie dla wielu dzieci, które mimo że są borykają się m.in. z trudnościami w mowie i języku, to posiadają inne zdolności lub  uzdolnienia w wybranych dziedzinach.  Staram się o tym zawsze pamiętać. Staram się też mówić moim uczniom, że są wyjątkowi, że dadzą sobie radę. Wierzcie lub nie, ale oni mi nie wierzą.

Rozpoczyna się ostatni miesiąc roku szkolnego i podsumowuje go następująco – głównie sześciolatki z pierwszej klasy, które uczestniczą w moich terapiach, to sześciolatki smutne, poddające się przy pierwszej lepszej napotkanej trudności, przewidujące we wszystkim ogrom wysiłku, który będą musiały wykonać, nie znając nawet zadania. Porażka odniesiona w grze planszowej, to dla nich porażka życiowa, potwierdzenie beznadziejności, „gorszości”, naczelnej zasady szkolnej „nic mi się nie udaje”.

Żeby być sprawiedliwą, napiszę, że jest to ogólna tendencja dzieci uczęszczających do szkoły na etapie wszystkich klas, w których przyszło mi uczyć. Wszystkich. Nie wiem czy może być coś bardziej wstrząsającego niż 9 latek, który z żalu musi się wypłakać na zajęciach logopedycznych, bo jest mu źle, bo sądzi, że jest nieudacznikiem. Wiele zajęć w tym roku byłam zmuszona poświęcić na motywowanie uczniów. Na to, by mogli dostrzec, że są znakomitymi ludźmi, że skoro dali radę tyle osiągnąć na moich zajęciach, to potrafią dokonać tego na każdych innych.

Zmieniłam w tym roku plany swoich terapii i zastosowałam działania z zakresu kompensacji – a więc bazowania na tym, co każdemu dziecku idzie bardzo dobrze, w czym czuje się swobodnie, by na tym gruncie korygować wady. Uwydatniałam mocne strony dziecka, by porażki, które przecież zdarzają się na zajęciach logopedycznych, były mniej bolesne. Tysiące razy na zajęciach budowałam wiarę w siebie i we własne możliwości dzieci, które nie wierzyły, że mogą. Mimo to doznałam wielu przykrych sytuacji, na które nie miałam wpływu. Teoria „Podwójnie wyjątkowych” – wydaje mi się idealna do natychmiastowego zastosowania w szkole, ale też w domu. Dzieci, które odnoszą sukcesy szkolne, to dzieci, które lubią chodzić do szkoły.

Nie wyobrażam sobie terapii logopedycznej bez motywacji, bez determinacji, bez wiary we własne możliwości, bez wiary w celowość wykonywanych ćwiczeń.

„Podwójnie wyjątkowi” stanowią obecnie podwójne wyzwanie w szkole. Trzymam za nich wszystkich kciuki i za siebie również, wierząc że mam siłę motywowania.

Tot w butach

czyli „Kot w butach” – choć nie o bajkach dziś będzie.

Coraz częściej na zajęciach pojawiają się u mnie czterolatki, pięciolatki, które zamieniają głoskę [k] na [t] lub nie wypowiadają tej głoski wcale.  To właśnie kryje się pod szumną nazwą ‚parakappacyzmu’, ‚kappacyzmu’. Z nim często w parze maszeruje głoska [g] zastępowana przez [d]. I tak oto na [na ryntu w Cieszynie dużo dołębi, tóre można donić].

Podam kilka ćwiczeń i sposobów, które pomogły ujarzmić mi nawet najbardziej niesforne języki. Nie mam gotowej recepty na głoskę [k]. Bywa, że dzieci po pierwszych zajęciach potrafią głoskę wypowiedzieć, ale bywa też tak, że dopiero po półrocznej terapii dziecko samodzielnie (bez wspomagaczy) głoskę zaczyna wypowiadać i to jest ten właściwy dla niego czas.

Zaczynamy od ćwiczeń, które pomogą w wywołaniu prawidłowej głoski:

  • Zabawa „Koci grzbiet” – opieranie czubka języka o dolne zęby i cofanie go w głąb jamy ustnej, tak, żeby nastąpiło uniesienie grzbietu do góry.
  • Picie gęstych napojów przez długa i cienką słomkę (tak, żeby picie było utrudnione).
  • Przysysanie drobnych papierków przez rurkę i przenoszenie ich na plansze (to mogą być jakieś obrazki, coś wyciętego z gazety itp.).
  • Ziewanie przy szeroko otwartych ustach.
  • Wdychanie powietrza nosem i wydychanie ustami, podczas szerokiego otwierania ust.
  • Naśladowanie mlaskania całym językiem przy otwartej buzi.
  • nawoływania i okrzyki:
    –  hej, hej,
    – hop, hop,
    – hej ho, hej ho,
    – ho ho ho,
    – hip hip, hura
    – buch bach
    – echo, echo
  • imitowanie śmiechu:
    – dziadka – he he
    –  taty – ho ho
    – mamy – ha ha
    – dziewczynki – hi hi
  • zabawy w chuchanie na:
    –  zmarznięte ręce,
    – oszronioną szybę,
    –  lustro, by zaparowała jego powierzchnia

Ćwiczenia te należy wykonywać codziennie z towarzystwem lusterka w ręce, bo wtedy dziecko może kontrolować ruchy języka.

Ważne jest też uzmysłowienie sobie, że głoska [t] jest realizowana z czubkiem języka za zębami u góry, natomiast głoska [k] z czubkiem języka za zębami na dole (a język przyjmuje pozycję „kociego grzbietu”, tj. środek języka unosi się do góry, cały język przesuwa się do tyłu w stronę gardła). Dlatego, by wywołać głoskę [k] koniecznym jest sprowadzenie języka „na dół” i kontrolowanie jego ruchów. Pozostałe kroki musi osiągnąć logopeda, ponieważ wie jak to zrobić, co nie znaczy, że wypracowanych elementów nie należy w domu utrwalać.

Nie ma reguł jeśli chodzi o przewidywany czas osiągnięcia sukcesu – bywa najróżniej. Zawsze jednak najszybciej uporały się z tą wadą dzieci, które miały solidnie wyćwiczone powyższe propozycje w domu. Piszę to nie tylko dlatego, że jestem logopedą i tak należy pisać, ale piszę z doświadczenia bardzo wielu terapii, w których z różną intensywnością ćwiczono w domu.

Nie mogę się też powstrzymać, żeby nie napisać, że zapytałam na zajęciach pewnego chłopca (4 lata) o jego ulubioną zabawkę – taką, której nikomu by nie oddał, którą bawi się najchętniej. Odpowiedział: – Tomputer /czytaj Komputer/. Gdzie jesteście bączki, klocki drewniane, bajki? Lego, gdzie jesteś?

Święta, święta, święta…

Z okazji nadchodzących Świąt,
życzę Państwu prawidłowego transportu kęsa karpiowego w ustach, bezkolizyjnego przełknięcia, solidnej pracy przepony, uśmiechu, który rozrusza nawet te najbardziej leniwe mięśnie okrężne warg i wielu świątecznych, rodzinnych rozmów.
Serdeczności logopedyczne, do zobaczenia po Świętach.

Logopedyczny prezent

Zestawiłam propozycje 12 prezentów, które Logopeda w Cieszynie poleca dla Waszych dzieci osobistych lub dzieci mniej osobistych, ale Wam bliskich. Zabawki wspomagające rozwój mowy dziecka, pobudzające jego ciekawość, atrakcyjne ponad miarę – nie potrzebują energii elektrycznej – są proste i w tym być może tkwi ich siła.

Podładujmy się pozytywnie, przeglądając co można kupić dziecku. Czytaj dalej Logopedyczny prezent

sześciolatki

– Przegłoskuj wyraz: r y b a

– l-y-b-a

Razem z nową reformą logopeda też musi się zreformować. Dzieci powinny być gotowe do nauki w szkole także pod względem mowy. Niestety czasu jest tak mało, że przedszkolak, który przybywa  jako pięciolatek do grupy nie mówiąc [sz] [ż] [cz] [dż] i [r] – tylko przy systematycznej i intensywnej terapii logopedycznej, także ze strony rodziców, ma szansę zdążyć.

Czytaj dalej sześciolatki

125 wyrazów na już, czyli jak mam pracować z dzieckiem w domu

Otwieram zeszyt logopedyczny, a tam 125 wyrazów z [s] na początku wyrazu, w środku, na końcu – czyli jak zaczniemy rano, na kolację na pewno zdążymy. Powtarzanie jest znakomitą metodą – utrwalaczką. Ale ileż można? Przeciętny przedszkolak po 5 wyrazach jest zniecierpliwiony, po siedmiu jego cierpliwość dobiega granic, ósmego powtórzenia już nie ma, bo ciekawsze są załamania światła na ścianie. Co robić? Co robić?
Piszę o tym, bo myślę, że nie każdy ma pomysł na to, jak wykorzystać podany zbiór wyrazów, żeby ćwiczyć z dzieckiem w domu w ciekawy sposób.

Czytaj dalej 125 wyrazów na już, czyli jak mam pracować z dzieckiem w domu