Miesięczne archiwum: Październik 2013

on / off

Dlaczego nie polecę np. dwulatkowi żadnego programu telewizyjnego? Dlatego, że dziecko powinno się uczyć mowy od najbliższych sobie dorosłych, a nie od prezenterów telewizyjnych albo bohaterów bajek. Sama jestem serialową fanką, mam kilka ulubionych tytułów, które regularnie śledzę, ale moja mowa jest już wykształcona i w pełni rozwinięta od dawna. Wiem, które formy są wadliwe i na czym ich wada polega – to z racji zawodu. Dzieci natomiast odbierają strumień mowy telewizyjnej jako bardzo przyjemny. Podobają im się zmieniające się barwy głosów, różne intonacje, towarzysząca reklamom muzyka. Uczą się bierności. Z telewizji nie popłynie w ich stronę żadne pytanie, a jeśli już tak się stanie przez przypadek, to nikt nie poczeka na odpowiedź. To najważniejsze zagrożenia. To nieprawda, że dziecko słuchając mowy w telewizji, uczy się mówić, bo gdyby tak było, pierwszymi zrozumiałymi słowami byłyby:

– Kinder Schoko-Bones,

– Prince Polo,

– płatki Fitness.

Telewizja stymuluje prawą półkulę mózgu, a to lewa półkula odpowiada choćby za czytanie. Dzieci maniakalnie spędzające czas przed telewizorem, to dzieci przyzwyczajone do innego sposobu przetwarzania i oczekujące, że w taki sposób komunikaty będą im zawsze podawane. Często zaburzony język mediów dzieci uznają za normatywny, bo innych wzorców nie otrzymują w takiej ogromnej dawce. Najprawdopodobniej będą mieć więc problemy szkolne i będą zakwalifikowane do terapii logopedycznej.

Zalecenia:

  • nie uczymy dziecka jedzenia posiłków przed telewizorem i sami tego nie robimy,
  • nie włączamy telewizora, który jest cały dzień w tle, nieoglądany przez nikogo,
  •  uczymy, że na wszystko jest odpowiedni czas – czas na jedzenie, spanie, także chwila na telewizję (która ma swój początek i jasno wyznaczony koniec),
  • nie dopuszczamy do tego, że dziecko zasypia przy włączonym telewizorze,
  • nie dopuszczamy do tego, że dziecko uczy się, czyta itd. przy włączonym telewizorze,
  • kontrolujemy, co dziecko ogląda, jak długo i komentujemy treści bajki.

Kiedy reagować:

– kiedy dziecko bez niczyjej kontroli, samodzielnie włącza każdego dnia telewizor,

– kiedy nie mówi,

– kiedy ma kłopoty z koncentracją,

– kiedy jego mowa rozwija się z opóźnieniem.

Jak reagować:

Na dobry początek – wyłącz telewizor! Potem zwróć się o pomoc i poradę do logopedy.

Spieszczenia

Wydaje nam się, że jeśli nie użyjemy choć jednego małego spieszczenia, to będziemy przez dziecko odebrani jako oschli, okazujący mało miłości, a przecież jest wiele innych sposobów, dzięki którym można okazać czułość i zainteresowanie. Są to głównie odpowiedni ton i melodia wypowiedzi, sugerujące przyjazne nastawienie do odbiorcy, a także stosowane w nieprzesadnej ilości zdrobnienia. Zaznaczamy przecież swoją bliskość nachylając się ku dziecku i dołączając do słów głaskanie, przytulanie – to też jest sposób okazywania czułości. Unikanie spieszczeń w postaci: cio, siukasz ciegoś, ciuciu, piciu… to już wspomaganie prawidłowego rozwoju mowy.

Leon Kaczmarek (Nasze dziecko uczy się mowy, s. 76) pisał o tym, że używając tzw. języka nianiek, uczymy dzieci mowy zniekształconej. By rozwój mowy był naturalny, należy posługiwać się językiem ogólnopolskim, takim, jakie dziecko usłyszy w najbliższym środowisku – przedszkolu, szkole, w domu. Język spieszczony daje nieprawdziwy obraz rzeczywistości. Trudno obyć się bez zdrobnień i pieszczotliwego tonu w rozmowie z małym dzieckiem i wyłącznie do tych elementów należy się ograniczyć. Konsekwentnie należy posługiwać się językiem ogólnopolskim, ponieważ tylko w taki sposób przekazujemy niesfałszowany obraz świata swojemu dziecku. Zachęcam do wysłuchania odcinka audycji radiowej trójki, która w żartobliwy sposób pokazuje, jak odbierana może być spieszczona mowa (audycja o spieszczaniu – radiowa trójka).