Spieszczenia

Wydaje nam się, że jeśli nie użyjemy choć jednego małego spieszczenia, to będziemy przez dziecko odebrani jako oschli, okazujący mało miłości, a przecież jest wiele innych sposobów, dzięki którym można okazać czułość i zainteresowanie. Są to głównie odpowiedni ton i melodia wypowiedzi, sugerujące przyjazne nastawienie do odbiorcy, a także stosowane w nieprzesadnej ilości zdrobnienia. Zaznaczamy przecież swoją bliskość nachylając się ku dziecku i dołączając do słów głaskanie, przytulanie – to też jest sposób okazywania czułości. Unikanie spieszczeń w postaci: cio, siukasz ciegoś, ciuciu, piciu… to już wspomaganie prawidłowego rozwoju mowy.

Leon Kaczmarek (Nasze dziecko uczy się mowy, s. 76) pisał o tym, że używając tzw. języka nianiek, uczymy dzieci mowy zniekształconej. By rozwój mowy był naturalny, należy posługiwać się językiem ogólnopolskim, takim, jakie dziecko usłyszy w najbliższym środowisku – przedszkolu, szkole, w domu. Język spieszczony daje nieprawdziwy obraz rzeczywistości. Trudno obyć się bez zdrobnień i pieszczotliwego tonu w rozmowie z małym dzieckiem i wyłącznie do tych elementów należy się ograniczyć. Konsekwentnie należy posługiwać się językiem ogólnopolskim, ponieważ tylko w taki sposób przekazujemy niesfałszowany obraz świata swojemu dziecku. Zachęcam do wysłuchania odcinka audycji radiowej trójki, która w żartobliwy sposób pokazuje, jak odbierana może być spieszczona mowa (audycja o spieszczaniu – radiowa trójka).

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *